
Niebo dosłownie wali się na głowę, sekrety z przeszłości ociekają krwią, a relacja, na którą czekamy z zapartym tchem, wystawia naszą cierpliwość na najcięższą próbę. „Ballada o spadających smokach” Sarah A. Parker to ponad 800 stron emocjonalnego rollercoastera. Czy drugi tom serii utrzymał genialny, mroczny klimat jedynki? Czy slow burn między Raeve a Kaanem w obliczu nadchodzącej apokalipsy wreszcie zapłonął żywym ogniem?
- Tytuł: Ballada o spadających smokach
- Autor: Sarah A. Parker
- Gatunek: Romantasy
- Moja ocena: 10/10
Świat staje na krawędzi ostatecznej zagłady. Nadchodzące Księżycospadanie grozi unicestwieniem całych królestw, a czas na ratunek nieubłaganie ucieka. Kaan Vaegor desperacko próbuje zjednoczyć rozproszonych sojuszników, podczas gdy Raeve staje przed najtrudniejszym wyborem w swoim życiu. Rozdarta między niszczycielskim pragnieniem zemsty a budzącą się nadzieją na przyszłość, musi dotrzeć do najgłębszych, krwawych sekretów swojej przeszłości i legendy o smoku Slatrze.
Jeśli myśleliście, że pierwszym tom poturbował bohaterów, to „Ballada o spadających smokach” całkowicie zresetuje Wasze pojęcie o literackim okrucieństwie. Ta książka dosłownie niszczy emocjonalnie- Sarah A. Parker wrzuca nas w sam środek globalnego kataklizmu, gdzie widmo Księżycospadania wisi nad światem jak wyrok. Autorka ponownie nie bierze jeńców. Tym razem stawka jest jednak o wiele wyższa, a polityczne, bezwzględne intrygi i milczenie dawnych sojuszników Kaana budują duszną atmosferę osaczenia i beznadziei. Z drugiej strony postać Raeve z rozdziału na rozdział coraz bardziej ukazuje wewnętrzne rozbicie między niszczycielską żądzą krwawej zemsty na oprawcach a poznaniem bolesnej prawdy o przeszłości Elluin Nevan i smoka Slatry. To nie jest przewidywalna bohaterka, która nagle staje się idealna – jej dzikość i frustrujące decyzje bolą tak samo, jak w pierwszym tomie jeżeli nie bardziej.
Dla fanów wątku romantycznego mam jedną wiadomość: to wciąż jest genialny, rasowy slow burn, który momentami wręcz rani czytelnika. Kaan lawirując między próbą ocalenia swojego ludu i walką z wewnętrznymi wrogami, daje Raeve przestrzeń do zemsty i odnalezienia siebie. Ponowna bliskość między nimi rodzi się pośród traum, bólu i zapomnianych tajemnic.
Parker po raz kolejny udowadnia, że potrafi planować intrygę. Kiedy powoli dokopujemy się do najgłębszych sekretów przeszłości Raeve, autorka zrzuca na nas takie bomby, że zakończenie po prostu zwala z nóg – człowiek dosłownie zbiera szczękę z podłogi! To, co dzieje się na ostatnich stronach, zostawia nas w kompletnym szoku, z sercem pękniętym na pół i kompletnym chaosem w głowie.
„Ballada o spadających smokach” to genialne, choć emocjonalnie dewastujące rozwinięcie uniwersum. To opowieść o tym, że czasami, aby wywalczyć przyszłość, trzeba najpierw stanąć twarzą w twarz z własnymi demonami z przeszłości. Jeśli kochacie mroczne romantasy, poturbowanych bohaterów i książki, które niszczą psychicznie, by na koniec zostawić Was w szoku – ten tom Was pochłonie. Sprawdźcie sami [w tym miejscu].
„- Z największym szacunkiem – mruknąłem tak delikatnie, jakbym śpiewał kołysankę- ale łatwiej by ci poszło z przekonaniem świata, żeby przestał się kręcić, niż z przekonaniem mnie, żebym przedłożył swoje życie ponad twoje.”
Dodaj komentarz