
Są książki, po których trudno jest tak po prostu wrócić do codzienności. „Hunting Adeline” H.D. Carlton, czyli drugi tom kontrowersyjnej duologii „Cat and Mouse”, to propozycja wyłącznie dla czytelników o naprawdę mocnych nerwach i ukończonym 18. roku życia. Czy kontynuacja historii Adeline i Zade’a udźwignęła ciężar emocjonalny po dramatycznym finale pierwszej części?
- Tytuł: Hunting Adeline
- Autor: H.D. Carlton
- Gatunek: Dark romans (18+)
- Moja ocena: 8,5/10
Adeline znalazła się w samym sercu najgorszego koszmaru, z którego nie ma łatwej ucieczki. Porwana i rzucona w bezwzględny, brutalny świat handlu ludźmi, musi wykorzystać całą swoją wolę przetrwania, by nie stracić nadziei w najciemniejszych chwilach. Tymczasem Zade nie cofnie się przed niczym, by odnaleźć kobietę, która stała się jego obsesją. Rusza w krwawy pościg za ludźmi odpowiedzialnymi za jej krzywdę, gotów spalić świat do cna i złamać wszelkie zasady. „Hunting Adeline” to mroczna, pełna napięcia i skrajnych emocji opowieść o walce z traumą, zemście oraz granicy między ocaleniem a całkowitym zatraceniem w mroku.
Przystępując do czytania pierwszej części, byłam przekonana, że mam do czynienia z kolejnym przewidywalnym romansidłem, w którym bohaterka po prostu zacznie wzdychać do swojego stalkera. Jakże się pomyliłam! „Hunting Adeline” udowadnia, że ta historia ma w sobie niesamowitą, wręcz przerażającą głębię, która zostanie w mojej pamięci na bardzo długo. Opisy tego, co przytrafia się Adeline w pierwszej części książki, niszczyły mnie wewnętrznie. Autorka w absolutnie mistrzowski, a zarazem bolesny sposób oddała cały strach, bezsilność i traumę towarzyszące porwaniu przez handlarzy ludźmi. Podczas lektury byłam w nieustannym stresie, a w przerwach od czytania, myśli ciągle kłębiły mi się w głowie – to był prawdziwy kosmos emocjonalny, od którego nie dało się odciąć.
W drugiej połowie powieści ból bohaterki próbującej uporać się z potworną traumą jest tak realistyczny, że można wziąć go za własny i bez reszty wczuć się w jej sytuację. Ogromną rolę odgrywa tu Zade, którego postać przechodzi fascynującą, ale i niepokojącą ewolucję. Nie jest już tylko mrocznym stalkerem, ale staje się wybawicielem, opoką i osobą, która pomaga Adeline przejść przez piekło lęków. Z jednej strony jego troska i determinacja w walce o bohaterkę budzą podziw, z drugiej – odniosłam wrażenie, że cała ta sytuacja obudziła w nim coś jeszcze mroczniejszego i nieokiełznanego. Zade staje się jeszcze bardziej bezwzględny, a niektóre sceny między nim a Adeline balansują na granicy braku zdrowego rozsądku, która dla wielu czytelników (w tym momentami dla mnie) została mocno przesunięta. O gustach się nie dyskutuje, jednak to niezaprzeczalnie historia dla ludzi o stalowych nerwach.
Mimo tak ciężkiego i mrocznego tematu, język autorki jest genialny, a książkę czyta się niezwykle wartko. Ciągłe napięcie w oczekiwaniu na to, czy bohaterom uda się wymierzyć sprawiedliwość oprawcom, nie pozwala na odłożenie lektury ani na chwilę. Cudownym przełamaniem tej gęstej atmosfery są postaci poboczne stojące po stronie Zade’a – wnoszą do historii niezbędną odskocznię humorystyczną i dają chwilę oddechu. Finał książki jest po prostu świetny, chociaż sama przemiana Adeline wywołuje we mnie mocno mieszane uczucia – z jednej strony uwielbiam ten zwrot akcji na maxa, ale z drugiej jej zachowanie trąci wręcz psychopatią. Co więcej, po zakończeniu czuję potężny niedosyt postaci Sibby, przez co już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po „Satan’s Affair”! Sprawdźcie sami [w tym miejscu].
„Urodziłem się z czarną duszą i dobrymi intencjami.”
Dodaj komentarz