
Jo Nesbo przyzwyczaił nas do mrocznych. gęstych kryminałów, po których ciężko się otrząsnąć. Jednak najnowsze spotkanie z Harrym Hole w powieści „Nóż” zostawiło we mnie potężny mętlik i poczucie rozczarowania. Czy po tylu genialnych tomach autorowi w końcu zabrakło świeżych pomysłów?
- Tytuł: Nóż
- Autor: Jo Nesbo
- Gatunek: Kryminał
- Moja ocena: 6,5/10
Harry Hole znajduje się w najciemniejszym punkcie swojego życia. Sytuacja staje się katastrofalna, gdy śledczy budzi się z potężnym kacem i brakiem wspomnień z minionej nocy, a na jego ubraniu znajduje się krew. Kiedy wychodzi na jaw brutalna zbrodnia dotycząca jego najbliższego otoczenia, Harry podejmuje prywatne dochodzenie wbrew wszystkiemu i wszystkim. W świecie pełnym dawnych wrogów i skrywanych tajemnic, jedynym sposobem na poznanie prawdy jest odtworzenie własnych kroków z mrocznej nocy.
Szczerze mówiąc, po skończeniu książki mam wyjątkowo mieszane odczucia, ale jedno wiem na pewno – to jak dotąd najsłabsza powieść z całego cyklu. Mam wrażenie, że Nesbo zachłysnął się chęcią zszokowania czytelnika i postanowił wcisnąć zbyt wiele drastycznych motywów do jednej książki. Chociaż na sam koniec historia wciąga i trzyma w ogromnym napięciu, a fabuła ostatecznie się spina, to po drodze autor potężnie przesadził z nagromadzeniem wątków.
Sam główny motyw zbrodni wokół bliskiej Harry’emu osoby kompletnie mi nie leżał i wydawał si zrobiony mocno pod publikę. Rozwiązanie zagadki oraz ostateczne ujawnienie tożsamości mordercy to dla mnie absolutne naciąganie faktów. Rozumiem motywacje tej postaci i całe tło fabularne, ale ten wątek potoczył si tak szybko i drastycznie, że po prostu zabrakło mu wiarygodności. Wyglądało to tak, jakby autorowi zabrakło już pomysłów na realistyczny dramatyzm i postanowił uderzyć po omacku w najmniej oczekiwany punkt.
Postać Harry’ego w tej części potwornie mnie denerwowała – podczas czytania miałam ochotę dosłownie na niego krzyczeć! Znowu wpadł w mroczny ciąg alkoholowy, a do tego z absolutnym brakiem skrupułów wykorzystywał ludzi wokół siebie, byle tylko dopiąć swego. Oczywiście motyw utraty pamięci dodał nieco tajemnicy, ale zachowanie Hole’a momentami przekraczało granicę mojej cierpliwości.
Żeby jednak nie było, iż książka nie ma zalet – Nesbo tradycyjnie nie zawodzi na poziomie psychologii postaci oraz samego stylu pisania. Głębokie portrety ludzkich słabości, mroku i moralnych szarości ciągle tu są i bronią się znakomicie. Finał, mimo iż przekombinowany, śledziła z zapartym tchem i w pełnym napięciu czekałam na ostateczny ruch śledczego. To wciąż sprawnie napisana historia, ale w porównaniu do poprzednich tomów – zostawia ogromny niedosyt. Przekonajcie się sami [w tym miejscu].
„Przez pewien czas możesz oszukiwać ból, ale on i tak cię dopadnie. Kiedy się trochę rozluźnisz, kiedy opuścisz gardę, kiedy bodaj odrobinę wystawisz głowę ponad krawędź okopu. Do tego czasu wolno nie czuć za dużo.”
Dodaj komentarz