
To jest ten moment, na który wszyscy czekaliśmy! Druga część „Dworu srebrnych płomieni” wrzuca nas bez ostrzeżenia na najwyższe obroty, serwując potężną dawkę akcji, emocji i odpowiedzi na pytania, które spędzały sen z powiek. Czy przebudzenie mocy Nesty, wątek ciąży Feyry i Rytuał Krwi spełnią oczekiwania?
- Tytuł: Dwór srebrnych płomieni część 2
- Autor: Sarah J. Maas
- Gatunek: Romantasy
- Moja ocena: 8,5/10
Akcja drugiej części nabiera potężnego tempa. Nesta wspierana przez Cassiana oraz swoje nowe przyjaciółki – Gwyn i Emerie – stawia czoła nie tylko tajemniczym Skarbom Grozy, ale przede wszystkim morderczemu Rytuałowi Krwi. Nad Prythianem wisi widmo ataku ze strony królowej Briallyn, a kluczem do przetrwania staje się nieokiełznana, przerażająca moc Nesty. To książka pełna dynamiki, poświęcenia i ostatecznego odkupienia dawnych win.
Druga część tomu to prawdziwa jazda bez trzymanki – dostajemy tu mnóstwo wartkiej akcji, potężnych emocji i niesamowitego tempa. Książkę czyta się błyskawicznie i po prostu nie sposób się od niej oderwać. Niezwykle poruszające jest obserwowanie, jak ogromną i ciężką pracę nad samą sobą wykonała Nesta. Jej wewnętrzna przemiana, powolne wyciąganie siebie z mroku oraz moment, w którym w końcu pokazuje pełnię swojej potężnej mocy, to po prostu majstersztyk w wykonaniu Maas. Ostateczne poświęcenie Nesty i wyciągnięcie ręki do sióstr stanowiło niezwykle wzruszające zwieńczenie jej trudnej drogi do wyleczenia dawnych ran.
Niezwykle mocnym filarem tej części jest piękny wątek przyjaźni Nesty, Gwyn i Emerie. Obserwowanie, jak ich relacja rozwija się od braku zaufania do potężnej, głębokiej więzi, jest po prostu genialne. Rytuał Krwi – który sam w sobie wyszedł spektakularnie – ukazał to w stu procentach. To, jak te kobiety bezwzględnie się ratowały i pokładały w sobie ogromne zaufanie w skrajnych warunkach Góry Ramiel, trzymało w napięciu do samego końca! Na ogromnego plusa zasługuje również relacja Nesty i Cassiana, gdyż chemia między tą dwójką jest absolutnie genialna, a w powietrzu dosłownie iskrzy od emocji.
Żeby nie było jednak tak kolorowo, mam też swoje małe ale. Wątek ciąży Feyry potwornie mnie irytował, a zwłaszcza momenty kiedy Rhysand wycisza sprawę i ukrywa przed własną partnerką fakt, że i ona i jej dziecko są w śmiertelnym zagrożeniu. Feyra miała prawo wiedzieć o tym od samego początku! Dodatkowo rozwiązanie wątku starej królowej Briallyn poszło według mnie trochę za szybko. Po tak długim budowaniu zagrożenia, sam finał tej historii sprawiał wrażenie przysłowiowego pstryknięcia palcami – puff i po sprawie. Totalny niedosyt w tym aspekcie. Ale za to po tym, co wydarzyło się na koniec książki, jestem niesamowicie ciekawa dalszej historii Erisa, a nawet z chęcią przeczytałabym kilka rozdziałów z jego punktu widzenia.
Mimo tych drobnych minusów, książka jest w 100 % warta polecenia. To porywająca, wartościowa historia, która zostawia apetyt na więcej i sprawia, że już nie mogę się doczekać kolejnych części! Przekonajcie się sami [w tym miejscu].
„Zabiłabym każdego, kto sprawił, że poczułeś się gorszy, niż jesteś. Wiem też, że należę do tej grupy, i nienawidzę tego.”
Dodaj komentarz